Zauważam taką ciekawą zależność: często osoby które umieją mówić, a jednak nie czynią tego zbyt często, wypowiadają zdania celebrując każde słowo. A wszystko, co mówią, ma zupełnie inną wagę, zupełnie tak jak gdyby było prawdziwsze. Bardziej istotne. Obnażające rzeczywistość z płaszcza mniemań.
Nieprzypadkowe słowa. Starannie dobrane konstrukty gramatyczne. Zupełnie tak, jak gdyby język nie był pospolitym narzędziem, a raczej melodią wieńczącą chwile medytacji w ciszy.
Szkoda że tak mało jest takich ludzi.